Mija kolejny miesiąc niemal absolutnej ciszy. Nie jest łatwo, gdy nie ma się pojęcia, co się dzieje, a całość utrudnia jeszcze zdawkowe "już niedługo...", kiedy wypomina się milczenie. Co robić gdy mózg rozrywa Duma i ten niewdzięczny organ, któremu ludzie przypisują wszelkie wyższe uczucia - Serce? Słyszę gdzieś wewnątrz dobitne "Daj sobie spokój.", ale nie umiem... Serce i uczucia mają we mnie władzę niemal despotyczną. Całości sytuacji szczyptę dramatyzmu dodaje paradoks, że im dłużej to trwa, tym bardziej jest to bolesne, a podobno z czasem się zapomina. Chciałoby się krzyknąć "Gówno prawda!", jednak wulgaryzmy w niczym nie pomogą, a szkoda. Jakby wszystkiego było mało, nocą atakuje wygłodniała Tęsknota. Gryzie do krwi myślami "Jak wiele dałabym za poczucie tego stresu, gdy szłam po Niego na dworzec i za łzy, gdy żegnałam Go na peronie." Nieprzyjemnie doskwiera też przywiązanie i dziecięca, naiwna, niezrozumiała i wręcz irracjonalna miłość, jaką darzy się ... no właśnie ... Przyjaciela? Wyjściem z sytuacji jest zneutralizowanie swojego wewnętrznego konfliktu podpisując pakt o nieagresji. Trzeba zmobilizować się do spójnego działania. Na mocy porozumienia rodzi się harmonijna dewiza - dać szansę, lecz działać stanowczo. Dlatego poczekam na to "niedługo". Jeśli czas na nie dany się skończy, to skończy się wszystko.
środa, 18 listopada 2009
siła dyplomacji
Mija kolejny miesiąc niemal absolutnej ciszy. Nie jest łatwo, gdy nie ma się pojęcia, co się dzieje, a całość utrudnia jeszcze zdawkowe "już niedługo...", kiedy wypomina się milczenie. Co robić gdy mózg rozrywa Duma i ten niewdzięczny organ, któremu ludzie przypisują wszelkie wyższe uczucia - Serce? Słyszę gdzieś wewnątrz dobitne "Daj sobie spokój.", ale nie umiem... Serce i uczucia mają we mnie władzę niemal despotyczną. Całości sytuacji szczyptę dramatyzmu dodaje paradoks, że im dłużej to trwa, tym bardziej jest to bolesne, a podobno z czasem się zapomina. Chciałoby się krzyknąć "Gówno prawda!", jednak wulgaryzmy w niczym nie pomogą, a szkoda. Jakby wszystkiego było mało, nocą atakuje wygłodniała Tęsknota. Gryzie do krwi myślami "Jak wiele dałabym za poczucie tego stresu, gdy szłam po Niego na dworzec i za łzy, gdy żegnałam Go na peronie." Nieprzyjemnie doskwiera też przywiązanie i dziecięca, naiwna, niezrozumiała i wręcz irracjonalna miłość, jaką darzy się ... no właśnie ... Przyjaciela? Wyjściem z sytuacji jest zneutralizowanie swojego wewnętrznego konfliktu podpisując pakt o nieagresji. Trzeba zmobilizować się do spójnego działania. Na mocy porozumienia rodzi się harmonijna dewiza - dać szansę, lecz działać stanowczo. Dlatego poczekam na to "niedługo". Jeśli czas na nie dany się skończy, to skończy się wszystko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przywiązanie powinno być ósmym grzechem głównym.
OdpowiedzUsuń