środa, 23 września 2009
bo żałuję, bo nie wiem...
Niech mi Pan powie, na czym stoję. Niech mi Pan wytłumaczy jakie mam znaczenie w Pańskim życiu. Podobno Panu na mnie zależy i wie Pan... poczułam to. Ale czy naprawdę z moich oczu muszą płynąć łzy, by okazał mi Pan trochę ciepła i uczuć? To jak Pan wypowiadał moje imię, to jak Pan ocierał łzy z moich policzków, to jak Pan na mnie patrzył i to jak mnie Pan przytulił... Chciałam wtedy powiedzieć, że Pana kocham, ale nie mogłam... Wczoraj zaś, kiedy jak zawsze grał Pan na gitarze i patrzył na mnie spod swoich blond włosów, miałam ochotę wtulić się w Pańskie ramiona i modlić się, by ta chwila nigdy się nie skończyła. Czasem, mimowolnie, zastanawiam się, jakby to było z Panem żyć, ale nigdy się nie dowiem. Może to i lepiej? Przecież są chwile, gdy żałuję, że to wszystko tak się potoczyło.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz